Listy, pocztówki, artykuły
   
 

Poniżej możecie przeczytać drobny wycinek obszernej korespondencji naszych Aupairek, piszących o swoich wrażeniach, problemach, radościach - czyli o wszystkim, co spotkało je w nowych "rodzinach".

Możecie również obejrzeć garść pocztówek od Au pair z różnych stron świata (uwaga dużo grafiki!).

Polecamy także lekturę artykułów prasowych, jakie ukazały się o Biurze Au Pair Anya w ostatnich latach.

 



Iga, Bergen op Zoom, Holandia, 22.09.1999


Goede Morgen !!!

To już prawie drugi tydzień jak tutaj jestem. Jak do tej pory wszystko układa się dobrze. Poznaję zwyczaje, które panują w tym domu. Czasami popełniam błędy, tak jak każdy. Nie wiem dlaczego, na początku te błędy bardzo mnie stresowały. Byłam podenerwowana i wystraszona. Nigdy przedtem mi się to nie zdarzyło !
Dochodziło do takich absurdów, że miałam problem ze zmianą pieluchy! Moją "host mum" bardzo to denerwuje. Przeprowadziłyśmy już dwie rozmowy i staramy się walczyć z tym moim strachem wspólnie. Ewa bardzo mi pomaga. Daje mi wskazówki, jak walczyć z szokiem kulturowym, który owszem nadszedł i głośno zapukał do moich drzwi. Mam to szczęście, że niedaleko mieszka Elwira, która jest au pair już trzeci miesiąc. Zadzwoniłam do niej i długo rozmawiałyśmy. Wieczorem się spotkałyśmy- ta rozmowa bardzo mi pomogła. Dzieci są spokojne i nie mam z nimi większych problemów. Od razu mnie zaakceptowały. Do moich obowiązków należy ubieranie ich rano i przygotowywanie śniadania, odprowadzenie do szkoły i przedszkola. Później mam dużo wolnego czasu, który staram się wykorzystać na poznanie miasta a także na regularne pranie dziecięcych ubranek i ich prasowanie ( żeby nie mieć zaległości). Przed odebraniem dzieci ze szkoły muszę przygotować dla nich obiad. Wieczorem kąpiel i lulu!! Nie mam zatem zbyt dużo pracy. Jednak wszystko ma się zmienić z początkiem października, ponieważ Izabela będzie chodzić do innego przedszkola .
Mam bardzo dobre warunki. Duży jasny pokój, a w nim wszystko czego potrzebuję : duże, wygodne łóżko, magnetofon, telewizor, video. Holenderskie biuro też o mnie dba. Dostaję informacje o spotkaniach au pair i wspólnych wyjazdach. Pod koniec ubiegłego tygodnia zadzwonili do mnie czy wszystko jest w porządku ! Próbuje do wszystkiego się przyzwyczaić. Jest to bardzo trudne, ale jakoś daję sobie radę. Mam nadzieję, że do końca mojego pobytu nie będzie większych problemów i że ze wszystkim sobie poradzę !

Pozdrawiam całe biuro bardzo, bardzo gorąco !

Tot zieus !
Iga



Regina, Davien, USA, 17.11.1997

Pozdrowienia z USA


Piszę wam obiecane sprawozdanie z moich pierwszych 2 tygodni w Stanach. Nie mogę dłużej tego odkładać, bo może się to przeciągnąć do przyszłego roku. Muszę od razu powiedzieć, że takie listy stąd są bardzo pomocne, można wyrobić sobie pewne wyobrażenie o tym , co nas tutaj czeka. Oczywiście niektóre rzeczy są zupełnie inne, ale jednak.
Zacznę od początku. Wszystkie przeloty były bardzo męczące, a najbardziej czekanie. Miałam pecha, ponieważ wszystko się ciągle spóźniało. Ale już w Warszawie spotkała takie jak ja au pair z Litwy a w Londynie jeszcze parę innych , więc nie było nam smutno. Samolot z Londynu leciał prawie pusty, można więc było się rozłożyć na kilku fotelach i przespać. Żałuję ,że pogoda była nie najlepsza - nie widzieliśmy prawie nic, tylko kilka wieczornych światełek, kiedy lecieliśmy nad W. Brytanią Na lotnisku odebrano nas i odwieziono do hotelu. Pierwszej trudno nocy było zasnąć, pomimo zmęczenia. Zajęcia mieliśmy od ósmej, a dzięki temu, że grupa była mała (30 osób) przebiegały one sprawniej i kończyły się wcześniej, niż to zwykle bywało. Niestety, obecność przy tym łatwiej było sprawdzić, a nawet wieczorami pilnowano nas. Na początku nikt w to nie wierzył, ale o 22.30 przychodziła pewna pani i sprawdzała czy wszyscy są w pokojach. Mieliśmy okazję pojechać na wycieczkę statkiem po zatoce, podobno to ostatni rej w tym roku. Chyba warto, dużo nie zobaczyliśmy, ponieważ wcześnie robi się ciemno. Ale w N.Y. wieczorem też ma swój urok, zwłaszcza widziany od strony wody.
Jeśli chodzi o pieniądze to nie polecam specjalnych zniżek dla au pair na karty telefoniczne czy też wywołanie filmu + odbitki. Karta dla au pair przeważnie dostępna jest tylko za 50 $, a można kupić za 10 $ i cena jednej minuty rozmowy z Polską jest taka sama ( około 18 minut), a nie trzeba wydawać od razu takiej kwoty. Zdjęcia też mogą poczekać , nawet ze zniżką. W hotelu jest bardzo drogo jak to w hotelu i jak to w N.Y.
Jeszcze jedno, nie chcę nikogo namawiać do tego, żeby nie przygotowywał projektu- ale w moim przypadku nie był on zupełnie potrzebny. Warto jednak taki projekt zrobić dla siebie, żeby zapoznać się z dziećmi, rodziną, miejscowością, itp. Ale nie musi to być jakaś szczególna praca, wystarczą notatki w punktach.. Zresztą może to tylko u nas tak było, a w innych grupach inaczej.
Okazało się , że moja intuicja mnie nie zawiodła - wybrałam taką rodzinę, która mi odpowiada. Radzę dobrze się zastanowić i pytać ich o wszystkie drobiazgi, kiedy dzwonią z propozycjami.
Za duże są problemy ze zmianą rodziny , żeby ryzykować. W ogóle dobrze jest też pytać - po przyjeździe tutaj, aby uniknąć niespodzianek.

Dziękuję Wam za pomoc w zorganizowaniu tego wszystkiego i za to , że nie byłam sama.

Trzymajcie się!!!
Regina



Magda, Cape Cod, USA, 16.09.1999

Paulo i Agnieszko !


Nie wiem czy zdajecie sobie z tego sprawę, ale wysłałyście mnie do miejsca, które z pewną rezerwą można nazwać rajem. Pisząc z rezerwą mam na myśli huragan ( V stopnia) FLOYD, który nadciągnie prawdopodobnie za kilka godzin. Cudowna atrakcja na dobry początek.
Od oceanu dzieli mnie 5 minut drogi, wszystko wygląda jak stara rybacka wioska po modernizacji. Pozostał klimat, no i wszędzie można poczuć zapach oceanu. Dzieciaki, jak to dzieciaki próbują mnie testować, na ile można sobie ze mną pozwalać, ale generalnie zdyscyplinowane i rozumiejące sytuację.
Rodzina miała już dwie au pair i w zasadzie to dla dzieciaków zmieniło się tylko imię, którego i tak nie są w stanie wymówić. Wymyśliły sobie coś co brzmi jak Manddlina. Też ładnie. Leah & Chris są w szkole do czwartej, Matt 2 razy w tygodniu chodzi do przedszkola. Starsze nie lubią się uczyć, więc z pracami domowymi przewiduję pewne problemy. Ludzie tutaj żyją od lata do lata, dla dzieci rok szkolny to kara, kochają wodę, sport, są bardzo aktywne i twórcze. Każde wygląda na dwa lata starsze niż jest w rzeczywistości . Leah jest mojego wzrostu a stopę o numer większą. Mam wiele nauki, ale wszyscy, którzy mnie otaczają, włączając sąsiadów i babcię od strony ojca - wspaniała, niesamowita kobieta - oferują pomoc i rozumieją sytuację. Będzie dobrze. Ja muszę się wpasować, " Oni " muszą przyzwyczaić do mojej obecności. Jestem tu 4 dni i jak na razie wszystko układa się po wszystkich myśli. Cieszę się, że nie wyjechałam w tamtym roku . Byłoby mi o wiele ciężej. Jeszcze jedna krótka historia, ale Wy już chyba przywykliście do mojego pecha. Więc: cała polska grupa leciała przez Amsterdam, w Nowym Yorku na lotnisku byłam sama i ku mojemu zdziwieniu nie było tam nikogo, kto chciałby mnie powitać w Ameryce. Na dodatek, jak wiecie, nie otrzymałam przed wylotem żadnych informacji na temat miejsca kursu. Nic. Bliska rozpaczy po dwóch godzinach dodzwoniłam się na emergency hot line, gdzie po 20 minutach, gdy sprawdzono wszystkie moje dane połączono mnie z C.W.Post. Od tego momentu czekałam jeszcze 2 i pół godziny więcej, na miejscu nie usłyszałam nawet przepraszam, czy pytania o moje generalne samopoczucie. Wszystko skończyło się szczęśliwie, ale przeżyłam chwile grozy.
Mam do załatwienia kilka spraw z LCC - bardzo miła kobieta - więc mam nadzieję, że nie będę wam już zawracać głowy.

Całuję Was bardzo , bardzo mocno i raz jeszcze dziękuję za pamięć.

Magda
P.S. Trzymajcie za mnie kciuki



Monika, Leuven, Belgia, 29.09.1999

Szanowne Panie,

Serdecznie i gorąco pozdrawiam ze wspaniałego miasteczka studenckiego Leuven.
Jest to niewielkie miasto położone ok. 50-80 km od Brukseli. W roku akademickim przebywa tu ok. 20 tysięcy studentów z całego świata, jest to region anglojęzyczny, więc nie miałam problemów z poznaniem nowych przyjaciół, dogadaniem się.
Centrum Leuven tzw. Old Market, jest przepiękne do tego miejsca prowadzą wszystkie uliczki miasta, nawet najbardziej odległe, więc nie ma możliwości aby się zgubić. W porównaniu do Brukseli czy Antwerpii jest tu czysto i swojsko, jest tu uliczka tylko z restauracjami, tylko ze sklepami wieczorami widok jest niesamowity. Miałam to szczęście przyjechać tutaj podczas wakacji, więc widziałam jak bawią się tutaj studenci. Codziennie od 20.00 odbywają się koncerty na Old Market, młodzież bawi się do późnych godzin nocnych. Przyjeżdżają znane grupy pop. Rock i itp. Miałam również szczęście, że Wybraliście mi właśnie taką rodzinę. Jest to wspaniała para, wyrozumiała i potrafiąca się bawić. Już w pierwszym dniu mojego pobytu tutaj zabrali mnie na oglądanie wodospadu, w niedziele zabierają mnie do restauracji, w soboty zawsze pytają czy mam jakieś plany na wieczór, bo jeśli nie, to oni mi coś zaproponują.
Jak do tej pory nie spotkała mnie żadna przykrość z ich strony. Prawdziwym zaskoczeniem dla mnie było to, że otrzymałam od nich mnóstwo prezentów na urodziny ( 13.09 ), od ich rodziców także. Ilse przygotowała dla mnie dania tylko z ryb - moje ulubione - jestem tutaj naprawdę szczęśliwa. Niestety spośród 5 -ciu au pair, które poznałam tylko ja miałam takie szczęście trafić do tej cudownej rodziny. Moja poprzedniczka dwukrotnie zmieniała rodzinę i kiedy w końcu trafiła do Ilse i Marca zostało jej tylko 3 m-ce do wyjazdu. Odjeżdżając płakała jak małe dziecko - ale takie jest życie . W szkole również nie mam większych problemów, po zdaniu egzaminu jestem na czwartym z pięciu poziomów języka angielskiego. W grupie niderlandzkiej nauczyciel objaśnia pojęcia po angielsku, w tym języku również rozmawiam z wszystkimi znajomymi, więc mam okazję szkolić i poprawiać mój angielski.

To naprawdę wspaniały kraj, można poznać tu prawdziwych przyjaciół.
Optymistycznie kończąc


Monika



Barbara, Francja, 1998

Kochana Au Pair ANYA !!!


Na początku witam serdecznie i przesyłam pozdrowienia. Ten list zamierzałam napisać dużo, dużo wcześniej, ale bardzo dużo podróżowałam z rodziną więc nie mogłam znaleźć czasu. Teraz mogę Wam podziękować za znalezienie super rodziny. Zacznę może od samego początku. Na miejsce dojechałam z 5 godzinnym opóźnieniem, po pierwsze zepsuł się autobus w Niemczech, po drugie zostawiliśmy pasażera na granicy i musieliśmy po niego wracać. Myślałam, że nikt nie będzie na mnie czekał, więc zastanawiałam się co zrobię po przyjeździe. Ale na szczęście Valeri czekała i trzymała tabliczkę z moim nazwiskiem więc bez problemu ją rozpoznałam. Pojechaliśmy do domu jej rodziców, gdzie zostałam bardzo mile przyjęta przez dziadka.
U dziadków na wsi mieszkaliśmy dwa miesiące i dopiero na początku września przeprowadziliśmy się do mieszkania w Annemasse. W czasie wakacji dużo podróżowaliśmy. Byliśmy w górach, nad jeziorem Genewskim i w Szwajcarii. Teraz wybieramy się do Hiszpanii. Dzieci są kochane zwłaszcza Filip, chociaż trochę rozpieszczone. Mam dużo wolnego czasu, spotykam się z innymi au pair. Są tutaj jeszcze dwie Polki Agnieszka i Aneta. Nauka języka idzie mi coraz lepiej, chociaż na początku było trudno. Teraz rozpoczynam kurs.

Dziękuję raz jeszcze, rodzina jest super i pozdrawiam wszystkich

Barbara



Magdalena, Kolonia, Niemcy, 1997

Szanowna pani Agnieszko,


Pragnę serdecznie podziękować za pomoc w znalezieniu drugiej rodziny w Niemczech ( Köln ), po nie udanym pobycie w Holandii.
Umowa, którą uzyskałam za pośrednictwem Pani Firmy okazała się trafna, ponieważ cel do którego dążyłam, osiągnęłam z sukcesem.

Przy pomocy wspaniałej i serdecznej rodziny, która wywiązała się z zobowiązań, pomagając mi w nauce języka oraz kierując mnie do odpowiedniej szkoły, gdzie uzyskałam świetne wyniki. W pierwszym etapie dostałam dyplom szkoły prywatnej w Köln. Po rozmowie z rodziną, u której mieszkałam postanowiłam kontynuować naukę w szkole "Volhochschule" w Brűhl. Ukończyłam ją składając egzaminy przed komisją językową Goethe-Institut i otrzymałam świadectwa : "Zertyfikat Deutsch als Fremdspache" oraz "Zentralle Mittelstufenprűfung".

Za Waszym pośrednictwem nauczyłam się języka niemieckiego, poznałam kraj, jego obyczaje, a także nawiązałam kontakty z nowymi i ciekawymi ludźmi.

Tym listem składam podziękowania na Pani ręce całej Firmie, życząc dalszych, podobnie udanych wyjazdów organizowanych dla polskiej młodzieży.

Pozdrawiam serdecznie

Magdalena


POWRÓT   


  koncerty jazzowe   © Aupair "ANYA" design create.pl